Awarie i wycieki danych spowodowane wirusami – ten temat jest coraz częściej poruszany przez serwisy internetowe. Producenci zalecają zakup oprogramowania antywirusowego, ale większości użytkowników wystarczy zdrowy rozsądek i odrobina ostrożności. Podpowiadamy na co uważać, aby nie paść ofiarą ataku.

Czy przeciętny użytkownik smartfona powinien się obawiać wirusów? I tak i nie – wszystko zależy od sposobu, w jaki użytkuje on smartfona. Przede wszystkim należy sobie zdawać sprawę z tego, że zadaniem mobilnych wirusów nie jest zniszczenie urządzenia, a kradzież danych.

Hakerzy potrafią zrobić użytek z praktycznie każdych informacji, zawartych w smartfonach – począwszy od wiadomości, po zdjęcia, pocztę elektroniczną, historię przeglądarki, treści udostępnione na Facebook’u, nie wspominając już o wszystkich hasłach, kontaktach, czy prywatnych zapiskach.

Co gorsze – taki atak i wykradanie danych może odbywać się zupełnie bezobjawowo!

Czy potrzebuję antywirusa?

Odpowiedź brzmi – nie. Chociaż nagłówki informacji w stylu „nowy wirus na Androida atakuje”, „robak wykrada dane do logowania z urządzeń mobilnych” czy „Android na celowniku cyberprzestępców” straszą, to generalnie większość użytkowników jest bezpieczna.

Z drugiej strony, jeśli instalujesz aplikacje z niezaufanych źródeł – główne spoza sklepu Google Play, lub też nie kontrolujesz przyznawanych uprawnień, powinieneś zaopatrzyć się w jeden z antywirusów. Instalowanie pirackich wersji aplikacji oraz gier (przez pliki .APK) to najszybszy sposób na złapanie wirusa.

Jak chronić się przed wirusami?

Najważniejsze to pod żadnym pozorem nie instalować aplikacji spoza sklepu Google Play. Wszystko co tam trafia jest skrupulatnie sprawdzane i wszelkie szkodliwe aplikacje są automatycznie usuwane.

Ponadto, szczególną uwagę należy zwracać na uprawnienia, przyznawane każdej nowej aplikacji. Jeżeli w założeniu prosty program wymaga szerokiego zakresu uprawnień – powinno to wzbudzić podejrzenia. Jeśli taka aplikacja poprosi np. o możliwość: „używania SMS lub MMS i naliczania dodatkowych opłat”, lub „używania zdjęć, filmów i plików audio”, trzeba natychmiast przerwać instalację i sprawdzić źródło, z którego pochodzi plik.

Podobnie sprawa ma się z uprawnieniami Administratora. Jest to tryb, w którym aplikacja może przejąć zdalną kontrolę nad urządzeniem. I o ile można przyznać do niego dostęp aplikacji antykradzieżowej, to wspomniany już wcześniej prosty program niekoniecznie potrzebuje tego trybu do działania.

Ostatnią i tak naprawdę najmniej istotną kwestią są aktualizacje bazy sygnatur zagrożeń w zainstalowanym już programie antywirusowym – tutaj podobnie jak w przypadku komputerów trzeba dbać o to, aby regularnie sprawdzać, czy są dostępne nowe sygnatury.

Udostępnij
Share on Facebook Share on Google+ Share on Twitter
Tagi
Brak tagów

Skomentuj (Brak komentarzy)